I znowu pozatruwaliśmy z Filipem życie przemiłym ludzikom z Jaworza:)
Filip fochami, ja uzależnieniem od herbaty z cytryną...
Smutno troszkę, bo tęsknota się wdziera...

Zdjęć z wyjazdu teoretycznie nie powinnam zamieszczać, bo cenzura nieubłagana jest i po przejrzeniu zdjęć autorstwa Filipa stwierdzam, że tylko zwierzęta nadają się do publikacji:)
I 200 buziaków od Filipa dla NordBerda i Sydonii:*
Oczarowł mnie ten "dżambodżet" pod Halinką :D
OdpowiedzUsuńNo siedział się i suszył, więc został zaatakowany aparatami:) N. ma ładniejsze zdjęcia, bo ja to tylko zwykłą cyfrową głupawką robiłam:)
OdpowiedzUsuńI ta gwiazda wśród gwiazdeczek powala;)
No mam krótką chwilkę, by napisać:)...nie już nie mam bo przyjechał kolejny gość...co do fochów i herbaty z cytryną żadne zatruwanie, a tęsknota i w moim sercu zapanowała :(...odezwę się wieczorem...ale nie obiecuję, bo sama wiesz jak to u nas z przewijającymi się ludźmi jest :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was cieplutko :*
Kochani:D
OdpowiedzUsuńzawsze, ale to zawsze jesteście mile widziani!!! i koniecznie z Filipowymi fochami i Twoim uzależnieniem:DDD
focie są superaśne:D a i mapka... będę do niej wracała zimą, jak mi się zatęskni...prawie widać suszące się na sznurku Norbercikowe "misiowe" skarpetki:DDD
Buziole dla świeżo opierzonego ucznia!!!
Ty no Sydonia pakuj te skarpetki i Norbercika do srebrnej strzały i przyjeżdżajcie:D
OdpowiedzUsuń