Podglądacze:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje miejsca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 września 2011

Urocze miejsce

W niedziele byliśmy w Walimiu na rajdzie i w pobliżu pomnika Mariana Bublewicza i Janusza Kuliga na słynnych "walimskich patelniach" dosłownie obsiadły nas biedronki! Dawno nie widziałam ich tylu w jednym miejscu:) A na zdjęciach tylko część tych istot uwieczniona aparatem:)






A w drodze powrotnej byliśmy na obiedzie namówieni przez znajomych. Zajazd - restauracja, czy nie wiem jak to nazwać przecudnej urody. Zaaranżowana na styl pudrowego rustykalnego vintage stara stodoła. Zdjęcia robione ukradkiem między jedzącymi aby ich tylko na zdjęciu nie uchwycić. 
Jeśli chodzi o jedzenie to całe nasze towarzystwo zachwycone żurkiem podawanym w chlebie, a ja z mężem zieliniarze totalni połakomiliśmy się na sałatki ja z dodatkiem tuńczyka, Adam z kurczakiem. I dzięki temu już nigdy tam nie zjemy. Adama kurczak był surowy:( Oczywiście kazał sobie sałatkę wymienić
A samo miejsce oceńcie sami:)




















A w męskiej toalecie w pisuarze rosną kwiaty:)
 
 

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Jaworze cd :)

I znowu pozatruwaliśmy z Filipem życie przemiłym ludzikom z Jaworza:)
Filip fochami, ja uzależnieniem od herbaty z cytryną...
Smutno troszkę, bo tęsknota się wdziera...


Zdjęć z wyjazdu teoretycznie nie powinnam zamieszczać, bo cenzura nieubłagana jest i po przejrzeniu zdjęć autorstwa Filipa stwierdzam, że tylko zwierzęta nadają się do publikacji:)







I 200 buziaków od Filipa dla NordBerda i Sydonii:*

wtorek, 9 sierpnia 2011

Jaworze

Brakuje mi słów, którymi mogłabym opisać ostatnie cztery dni:)))
Po prostu trzy istoty boskie, czyli:

Sydonia (zdjęcie buchnięte N.)



i Halinka


doprowadziły mnie do takiego stanu


Powinnam też ogłosić kto wygrał candy i powiem szczerze nie chce mi się  tym razem starać jeśli chodzi o losowanie, pana Randoma też mi się nie chce wklejać... dzisiaj będzie bez ceregieli:
biżuteria - Czarna Jagoda 
szare - iza
różane - Dzieła Madame

Oczywiście proszę o kontakt:)

czwartek, 21 lipca 2011

Miłosiowanie

Dzisiaj będzie na temat miłości w mniemaniu Filipa:) 
Moje dziecko pytane o to czy wie co to jest seks zawsze ze wzruszeniem ramion odpowiada 'miłość'.
Gdy widzi jak się tatuś z mamusią przytulają leci jeden z dwóch tekstów:
'Czy wy się znowu miłosiujecie?'
...albo...
'Taaa i znowu ten romantyzm'.

Raz zdarzyło się, że Filip przyłapał nas na małym co nieco, miał wtedy chyba 5 lat. Wparował do sypialni (a mamy mini sypialnię, za każdym razem słyszę od znajomych pytanie czy nie mamy klaustrofobii), tatuś z mamusią tak po bożemu się bawili, a dziecko wystawiło grożący palec i krzyknęło 'Tato nie męcz mamy'.

A skąd dzisiaj ten miłosny temat? Filip ogląda film "Szkoła uczuć" i już musiałam mu wytłumaczyć na czym polega białaczka, począwszy od składu krwi po objawy i możliwości leczenia (główna bohaterka jest chora). Mój faworyt jeśli chodzi o pytania dzisiejsze to 'Ile ma się krwi jeśli jest białaczka?'. A w trakcie filmu Filip zasłonił oczy, bo zakochani się całują, więc mówię mu 'Oni się tylko całują' Filip popatrzył na mnie i z prawie pretensją w głosie stwierdził 'Ale mogą też z języczkiem'.

Poza tym musiałam wyjaśnić wszelkie wątpliwości dotyczące pytania 'Jak powstała nasza ziemia?' 
Przed chwilą usłyszałam 'Wiem, że zadaje dużo pytań, ale chce mieć dużą wiedzę', czyli krótko mówiąc posiadanie dziecka zobowiązuje... jutro obiecałam nauczyć go pisanych liter, bo póki co drukowane zna.

Tak bez zdjęć być nie może:) Pokazałam Wam Jelenią Górę z grzybka, teraz miasto z okna sali szkoleniowej znajdującej się na 4 piętrze jeleniogórskiego Urzędu Statystycznego. Jak tylko zrobię będą jeszcze zdjęcia z tarasu widokowego Pasażu Grodzkiego:)
Na pierwszym zdjęciu kaplica św. Anny wybudowana w 1514 r. Do kaplicy przylega wieża dawnej bramy Wojanowskiej. Na elewacji zewnętrznej zachowały się dwa rzędy otworów strzelniczych. 
Drugie zdjęcie to ulica 1-go Maja


środa, 20 lipca 2011

Ślimak, ślimak wystaw rogi...

Wczoraj po odwiezieniu do pracy męskiej głowy rodziny zatrzymaliśmy się z Filipem we Wleniu. Mieszkałam tam przez pierwsze 4 lata życia, a potem spędzałam każde wakacje, ferie i święta. Zatrzymaliśmy się pod byłym już domem mojego dziadka - w zeszłym roku dom sprzedaliśmy. Był to dom moich marzeń. Zawsze chciałam w nim zamieszkać. Miejsce cudowne. Zaraz za płotem zaczyna się las i góra na szczycie której znajduje się kapliczka św. Jadwigi, ruiny zamku i pałac. Dom został sprzedany, boleje nad tym, ale dlaczego to długa historia i szczerze wszyscy współczujemy ludziom, którzy go kupili..., ale nieważne. 
Strasznie chciałam pokazać Filipowi, gdzie jego mamusia bawiła się w chowanego jak była mała. Wciągnęłam go na górę czarnym szlakiem i nawet nie wiecie w jakim szoku byłam jak las może się zmienić przez 20 lat!!! Szok!!! Miałam wrażenie, że zdziczał (ale to dobrze zrobił się tajemniczy), a moje poziomo rosnące drzewo się złamało.Troszkę moich magicznych schodów też pokryło się roślinnością i zdziczało. 








Niestety na basztę nie weszliśmy - remont, ale bardzo się z tego ciesze, bo faktycznie to zaczynała już być ruina ruiny. Zamek zmieniał się odkąd pamiętam. Pierwszy jego obraz już się zatarł, bardziej jestem w stanie wymienić to co się z czasem pojawiało niż opisać jak wyglądał za czasów pierwszych zabaw.


 Tak to blond cudo pośrodku to ja:)
Pamiętam pierwsze wykopaliska, które pozostawiły po sobie mały kawałek posadzki kamiennej jakby małej sali z bardzo wąskimi schodkami, a raczej ich zarysem, nowe 'komnaty' amfiladowe i góry gruzu. Znaleźli wtedy ceramiczne naczynia, zresztą teraz przy remoncie też trochę kopią i znowu naczynia wydobyli. Zawsze marzyłam o posiadaniu takiego małego kawałeczka z tamtej epoki tylko dla siebie.






A może ktoś ma takie krzesła, chociaż jedno, bo mi się takie chce:)




 Po drodze zaliczyliśmy jeszcze zaporę w Pilichowicach





Na koniec krótka historia o tym jak można stracić zęba na wafelku ryżowym:)




 I już naprawdę na sam koniec tytułowy ślimak, który w kończu doczekał się swoich 5 minut:)