Podglądacze:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 grudnia 2013

Nowy Rok 2014

Najlepszego w Nowym Roku 2014!
Czego sobie zamarzycie!


Ja w Nowym Roku może się zbiorę na podsumowanie...
Podsumowanie głównie prowadzenia rękodzielniczej działalności gospodarczej...
Na pewno będą zmiany, zmiany u mnie, zmiana mojego nastawienia do sprzedaży, zmiana kierunku w którym chce iść, przemyślenia co jest bardziej sensowne, ale to jak się zbiorę (jeśli się zbiorę ;) )
Dziś Kochani po prostu Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!
Bawcie się dobrze :)

czwartek, 17 października 2013

Powroty...

Zaniedbałam totalnie bloga, ale niestety czas, a właściwie jego brak troszkę utrudnia mi zaglądanie tu...
Skupiam się głównie na stronie fb, bo to naprawdę dobre narzędzie marketingowe a w sytuacji posiadania firmy muszę o to dbać.
Ale mam postanowienie! Przynajmniej raz w tygodniu zamieści post, a może uda mi się częściej :)
Dużo rzeczy już do tej pory zrobiłam, może część jeszcze Wam pokaże ale w większości postaram się umieszczać wszystko na bieżąco
A tak dzisiaj było rano za oknem :)


wtorek, 4 czerwca 2013

Sowy i inne stworzenia...

Na wstępnie bardzo dziękuję za wszelkie przejawy pomocy, które spłynęły od Was w związku z naszą akcją dla Kamila. Po raz kolejny przekonałam się, że siła blogowej grupy jest wielka i jeszcze raz Wam za to 
DZIĘKUJĘ
Mam nadzieję, że wszystkim tym, którzy do mnie pisali odpisałam, bo troszkę zakręcona jestem i znając siebie mogłam coś przeoczyć... Przez ta pogodę od piątku nieprzerwanie boli mnie głowa i moje funkcjonowanie jest bardzo ograniczone...

Rękodzielniczo ostatnio pojawiły się dawno nie widziane sówki



A pomimo bólu głowy w sobotę z okazji Dnia Dziecka wybraliśmy się do wrocławskiego ZOO :)
Dosłownie całą rodziną, bo pojechali z nami moi rodzice :)





Na koniec karteczka :) z Chin przyszła :)

środa, 8 maja 2013

Uwielbiam

Uwielbiam taką pogodę!
Jest idealnie: ciepło na tyle by można się było wyletnić, ale nie upalnie :)
Byliśmy dzisiaj z Filipem po mleczyk na miodzik i już stoi po pierwszym gotowaniu.
Jutro odcedzanie, słodzenie, redukcja i do słoików.





A to zdjęcie zrobione jakiś tydzień temu :)
Wyjątkowo udany język Nory :)


wtorek, 1 stycznia 2013

Pesymistycznie w Nowy Rok

W sumie miałam napisać o tym na koniec roku, ale jakoś się tak złożyło, że już mi się nie chciało...
Troszkę mi się odechciało szycia, dziergania, wyszywania i wszystkiego co ja tam robię...
A dlaczego?
Otóż między świętami a Nowym Rokiem jak chyba 90% społeczeństwa byłam na uzupełniających zakupach. Mój wybór padł na Tesco w sumie nie wiem czemu i właśnie  w sklepie tym zachwiał się mój sens rękodzielniczej działalności...
Na półkach były takie poduszki, że oczy mi wyszły, bo naprawdę ładne i dobrze wykonane w cenie takiej, że sens robienia moich miśków jakoś tak uleciał...
Zobaczcie same:



Gdybym ja taką poduszkę uszyła to chyba jednak 39zł (no dobra 40, bo jest 39,99) byłoby mało... a może się mylę...
Ostatnio spytałam dziewczynę szyjącą przepiękne koniki ile jej czasu zajmuje uszycie jednego
Zawaliło to mój świat bo 8 godzin jej pracy sprzedawane jest w pewnej bardzo popularnej galerii za niecałe 50zł...
Ostatnio chyba marudna jestem....
A żeby zakończyć optymistycznie to jeleniogórska choinka w wersji maksi i mini)

czwartek, 22 listopada 2012

SPA

W weekend byliśmy z mężem w SPA w Świeradowie (strasznie daleko od domu pojechałam) w hotelu Biały Kamień:) i powiem Wam, że w ogóle nie wypoczęłam jakby się mogło wydawać... a w nocy z soboty na niedziele to spać musiałam z mokrym ręcznikiem na głowie tak mi się łeb dawał we znaki... a tabletek pod ręką żadnych...
I nawet sobie nie wyobrażacie jak obydwoje zmęczeni po tym weekendzie byliśmy!
Żeby nie było jeszcze na głowę nie upadłam aby kupować taki weekendowy pobyt...
Po prostu moje rajdowe chłopaki na Rajdzie Karkonoskim wygrali voucher za najszybciej przejechany odcinek Zabobrze i tak oto Arek zrzekł się swojej części na rzecz mła osoby i pojechaliśmy:)


W moim zboczeniu dotyczącym hoteli, obsługi, wyglądu i wszystkiego razem mogłabym ten hotel na części pierwsze rozłożyć. Były plusy i minusy, ale o tym pisać nie będę:)
W pakiecie mieliśmy rytuał sauna-jakuzzi i po masażu: ja czekoladowym, mąż miodowym...
No i tu się strome schody zaczęły...
Bo ja jako fizjoterapeutka z dwuletnim doświadczeniem na hotelowym SPA (hotel 4 gwiazdkowy) w połowie już nie mogłam się powstrzymać i relaks się skończył i włączyła mi się analiza masażu...
Ogólnie zrobiłabym go lepiej...
Wiem przechwalam się ale tak mam! Nie lubię być masowana, chyba, że robi to ktoś kto masuje tak jak ja, czyli dobrze i tyle;P
A teraz parę zdjęć widokowych:)
A basen codziennie miał inny kolor podświetlenia co mi się podobało, bo na basen widok z okna mieliśmy:)







No i poczucie winy miałam, że szydełka nie zabrałam ze sobą...
....i tyle czasu zmarnowałam...
...to już chyba choroba??

sobota, 22 września 2012

Zamotek, sówki i wystawa

Dzisiaj będzie dużo zdjęć, bo nie potrafiłam się ograniczyć...
Na początek zamotkowy naszyjnik i sówki, które zamówiła przesympatyczna Basieńka:*



Teraz zdjęcia z wystawy, której otwarcie odbyło się dzisiaj w Artystycznej Galerii Izerskiej
Na parterze cudowna ceramika Elżbiety Telatyńskiej
Na pietrze malarstwo Michaliny Choroszczak
Brutalnie mówiąc po zdjęciach widać co skradło moje serce <3
ale muszę przyznać, że prace Michaliny zaskoczyły mnie, zwłaszcza fakt, że podstawa prac inspirowanych naturą są gazety














Dla zainteresowanych jutro można mnie spotkać tu


A tak w ogóle to moje dziecko dzisiaj 8 lat skończyło:)
I kto by pomyślał, że to wszystko tak szybko zleci..
Jeszcze niedawno pisałam ten post....

środa, 9 maja 2012

Fioletowo

Zanim fiolet będzie to mam pytanie do tych z Was, które mają fanpejdża. Macie może problem z publikowaniem zdjęć? Dodają się do albumów, ale nie chcą publikować...:( No dosłownie HELP, bo ja się takimi rzeczami szybko zaczynam irytować:(
A teraz kolczyki...
Fioletowe...
Bo sobie koleżanka ze studiów ten kolor zażyczyła, a ja to nie potrafię jednej pary zrobić:) jakoś mi się tak hurt od razu potrafi machnąć... to są tylko wiszące, bo jeszcze sztyfciki są, ale zdjęć jeszcze nie mam, bo aparat dalej nie działa:((((((( 
Raz na jakiś czas kradnę tacie taki służbowy (pracując w energetyce ma się aparat służbowy:)), ale nie potrafię go ustawić:( Zdjęcia makro nie chcą wychodzić, a kolory to on z kosmosu robi:((
I tak rozjaśniłam zdjęcie, czego robić  BARDZO nie lubię!!!


A żeby miło było to parę moich widoczków:)
Wybraliśmy się po mleczyk z Filipem na nazwijmy to ekologiczną łąkę. Za ekologię nigdy nie dam sobie ręki uciąć, ale łąka oddalona od drogi, pod lasem, więc dobra:)
Widoki mam takie:)




Dodatkowo Nora na zielonym tle ze specjalną dedykacją dla zdobytego serca *gooochy*




No to jeszcze ostatni widok, tym razem z okna w kuchni z 23 kwietnia, jeszcze ze śniegiem:)