Pierwszą lalkę, którą zrobiłam, robiłam w ogromnych bólach...
Szło mi jak przysłowiowa krew z nosa :)
Druga była wręcz drogą przez mękę... ale teraz lale uwielbiam robić!
Zwłaszcza etap spódnicy jest bardzo ekscytujący! Bo o ile samą laleczkę robię powiedzmy według jakiegoś schematu to spódnica jest czystym dziełem przypadku :)

