Uwaga! Wszystkie prace na tym blogu są mojego autorstwa, jeśli tak nie jest wyraźnie to zaznaczam. Nie wyrażam zgody na ich jakiekolwiek użycie, kopiowanie, zamieszczanie ich, bez podlinkowania, bądź opisu ze wskazaniem źródła!!! Moje prace, wzory, sposób wykonania chronione są prawami autorskimi i nie zgadzam się na ich wykorzystywanie zwłaszcza w celach komercyjnych!
Znudzona tym, że telefonem jej merdam przed oczami, się wzięła i odwróciła:(
A i żeby nie było, że wycieczki zaprzestane, to w sobotę byliśmy w Czechach na rajdzie i Filip po drodze Zakręt Śmierci podziwiał:) No oczywiście było pytań sto po co, na co, dlaczego się nazywa śmierci...
No i na koniec muszę napisać, że miejcie się na baczności niedługo coś będzie rozdawniczego:)
Aparat mi się zepsuł chyba na dobre, obiektyw się nie wysuwa:(
Hania to przemiła osoba z którą umówiłam się na wymiankę:) I powiem Wam, że chyba to jest najlepsza wymianka jaką miałam do tej pory:) Nie chcę nikogo urazić, bo wszystkie wymianki były fajne, ale tu po otworzeniu koperty było takie OOOOOO i to było właśnie to TO co chciałam, a nawet lepsze, bo ja chciałam komplet podobny do tego co był w candy u Hani, a ona zrobiła go w bardziej turkusowo - lazurowym odcieniu. No po prostu cudo!!
Dostała jeansowy naszyjnik, który już pokazywałam, bo jej się podobał i broszkę do tego jeansową (sama lubię te broszki i jedną taką noszę:)) I zrobiony na specjalne życzenie kolorystyczne naszyjnik:)
Przyleciało do mnie w wyniku małych zawirowań 5 szydełkowych kwiatków, perełkowe koraliki i spinacz ozdobny
Wyleciały ode mnie 2 pary kolczyków i wisior
A teraz wyniki łapania licznika:)
Zawsze mnie dziwiło jaki to zbieg okoliczności, że dwie osoby w tej samej sekundzie otwierają stronę i wyświetla im się to samo (ta sama liczba). Tym razem tak było, jednak nagrodzona zostaje jedna osoba, gdyż mając świadomość, że tak się może stać zaznaczyłam "kto pierwszy ten wygrywa".
I tak wszem i wobec ogłaszam, że czekam na adres od M(aniek)
Z Asią przez przypadek zrobiłyśmy sobie wymiankę i dzisiaj przyszła przesyłka od niej:) I powiem Wam, że możecie mi zazdrościć:) Bombki tak troszkę się spodziewałam po tym jak Asia napisała, że to co planowała mi wysłać zbiło się jej, ale broszka to totalna masakra, totalny szok i totalny karp u mnie na twarzy:)
To co ja wysłałam Asi możecie zobaczyć u niej na blogu.
Zdjęcia za piękne nie są, bo na szybko telefonem je zrobiłam aby jak najszybciej się pochwalić:)
Przy okazji moja nowa fryzura obowiązująca od dwóch tygodni i tak myślę, że chyba mam nieaktualny avatar...
A broszka przypięta do piersi mej jedzie dzisiaj na lekcję skrzypiec:)
Zakończyła się moja wymianka z Brydzią. Tzn ona dostała już swoją paczuszkę a ja swoją. Udało mi się zrobić zdjęcie tego co dostałam od Brydzi zanim mój zamówiony przepiśnik ulotnił się do kuchni mojej mamy.
Po raz drugi odczuwałam ekscytację z otwierania candowej przesyłki - bezcenne doznanie.
A oto jaka mnie przyjemność spotkała
Krówki magicznym sposobem znalazły się w łapkach Filipa, a breloczek i magnesiki cały dzień stały w opakowaniu - to jakieś moje zboczenie, ale tak ładnie w tym celofanie wyglądały, że aż żal mi było otwierać:) Breloczek jest cudowny!!!!!!!
Kolczyki natomiast od razu wylądowały na uszach. Przyznam się do czegoś... żółty nie należy do moich ulubionych kolorów, ale jak się okazało kolczyki te idealnie wyglądają z czekoladowym kolorem moich włosów i ich nową długością:)
Czwartek jak przystało na wzorową rodzinę spędziliśmy na rajdzie i tym razem niespodzianka to nie mój mąż startował tylko ja:) I taki mały on-bordzik:) plus Filip jako serwisant kół
Zdjęcia powyżej zrobione przeze mnie, a to znalazłam w internecie:) no właściwie mąż znalazł. Te kratkowe spodnie z tyłu w tle to ja:)
Na koniec dowód na to, że nawet stacja benzynowa może ładnie wyglądać
Właśnie dostałam maila od Brydzi że dostała moją niespodziankę wymiankową i podoba jej się:) Super! Bałam się strasznie, bo to była dla niej totalna niespodzianka. Brydzia nie napisała co chciałaby dostać to była moja inwencja.