Podglądacze:)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Obiecanki-cacanki, czyli candy:)

Tak jak obiecałam, 11 lipca nastał, więc candy.
Zasady jak zwykle, czyli:
- komentarz pod postem
- podlinkowane zdjęcie u siebie na blogu
- zapisy do 6 sierpnia (losowanie dnia następnego)
- candy dla wszystkich -osoby bez bloga proszę o pozostawienie maila

To co jest do wygrania na dokładniejszych zdjęciach można zobaczyć TU
A teraz candyzowy banerek


A teraz jeszcze jedno candy:)
Tym razem dla obserwatorów:)
Najpierw trochę o nagrodzie. Do wygrania są buty balerinki, których jestem ogromną fanką. Z tego uwielbienia zdarza mi się kupić buty na "alledrogo" i niekiedy taki zakup okazuje się niewymiarowy:(. I tak po tegorocznych zakupach okazało się, że niestety trafiły się dwa niewypały za małe po prostu.
Balerinki, które są nagrodą są oczywiście nienoszone w rozmiarze 39. Osobiście noszę typową, śliczną, zgrabną 40:) i te akurat na moją nóżkę nie chcą się wcisnąć, więc jeśli trafią się chętne dziewczyny to zapraszam:)))

Zasady:
- do wyboru są dwie pary (szare plastikowe melliski z czarnym sercem lub materiałowe w róże)
- jeżeli chcesz brać udział w głosowaniu musisz być obserwatorem:)
- jeśli już jesteś obserwatorem zostawiasz komentarz, które butki wybierasz
- jeżeli chcesz walczyć o dwie pary balerinek zostawiasz dwa komentarze (w sumie jeśli bierzesz udział we wszystkich candy zostawiasz 3 komentarze - to dla mojej wygody:))
- oczywiście każdą nagrodę o którą walczysz umieszczasz z linkiem na pasku bocznym swojego bloga
- zapisy do 6 sierpnia
Ufff to tyle:) Jeszcze tylko moje twórcze banery:


czwartek, 7 lipca 2011

Bezsenność w...

Spać nie mogę i po raz kolejny włączyłam laptopa, bo może coś ciekawego znajdę, coś przeczytam... 
Tylko czemu mam ochotę pójść pobiegać...
Łysy nie świeci, więc pełni nie ma, czyli czynniki nadprzyrodzone wykluczam:)
Ktoś ma jakiś sposób na przywrócenie normalnego trybu funkcjonowania?
A tymczasem hitem tej nocy jest:


Kocham ten głos... mmmm...

środa, 6 lipca 2011

Szczęka w dół

Byłam dzisiaj w urzędzie:) w tzw. PUPie:) skończyła mi się umowa zlecenie więc wróciłam do błogiego stanu bezrobotngo;) Panie w urzędzie chyba mają mnie już dosyć, bo ja przychodzę tylko z umowami na zlecenie i tak systematycznie skreślają i zapisują mnie:) 
Jedno jest pewne nie dam się zamknąć na etacie od do, bo nie wyrobię:)
Miałam dzisiaj ubaw z pani, bo nie patrzyła mi się w oczy tylko w dekolt (bez skojarzeń proszę). A wszystko z powodu:




Pewnie myślała, że średnio normalna jestem skoro pestki na szyi noszę:)
A jeszcze fajniejsze niedowierzanie jest w momencie kiedy mam kasztany. Wtedy jest takie przeciągłe "oooo cooo tooo jest??? kasztany???!!!"

Po powrocie do domu zrobiłam mniej więcej tak:


a to za sprawą, która to postanowiła zrobić mi niespodziankę i przysłał takie oto cudo:)


Na koniec chciałabym podziękować wszystkim za troskę i słowa wsparcia w dramacie bojlerowym:) Uprzejmie donoszę, że od wczoraj posiadam ciepłą wodę z nowego bojlera:) Koszt 308zł nie był taki straszny, bo osobiście nastawiłam się na stratę 5 stówek. I już teraz nawet wiem dlaczego mój bojler odmówił posłuszeństwa. Jak się okazało co 3 lata trzeba wymienić coś co nazywa się anoda magnezowa:) i w obecnej gwarancji mam to zaznaczone. Przewertowałam papierzyska znalazłam instrukcję starego i nie znalazłam tam nawet wzmianki o tym... mama przerażona, że też ją coś takiego może spotkać też za poszukiwanie instrukcji i kart gwarancyjnych się wzięła. 
Także moje drogie najważniejszą częścią bojlera jest anoda magnezowa:D