Podglądacze:)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Na szyje zrobione:)

Dzisiaj byłam w Lidlu przed 8 rano aby kupić kurtkę mężowi....
Byłyście kiedyś w Lidlu jak jest coś godnego uwagi z samego rana???
No jakaś masakra!
Tabun ludzi wpada do sklepu, jak za komuny dosłownie, wrzuca wszystko co wpadnie w łapy (w większości ubrania) i  jak zwierzęta szamocze się o dany rozmiar rzeczy...
A przy koszykach stają ci, którym nie udało się dobiec w pierwszym rzucie i czatują co kto zwróci po przymierzeniu np. przy lodówkach mięsnych...
Na szczęście udało mi się ZDOBYĆ kurtkę dla męża w odpowiednim rozmiarze:)
A rękodzielniczo dzisiaj zamotek w czarnym kolorze ze złotymi kuleczkami i naszyjnik wykonany z włóczki odgosiowej:)
I zrobię, każdej z moich dobrych duszyczek stronę tak dla siebie, żebym pamiętała co dzięki nim zrobiłam:)








32 komentarze:

  1. No a ja się dziś po 16.00 calkie przypadkiem w L. znalazłam i dziwiłam, czemu ci ludzie tak szukają:) Czarny zamot może śmiało konkurować o moje serce z szarym, turkusowym i tym w kolorze fuksji. Jakby mi ktoś kazał wybierać, nie wiedziałabym. Na dziś: fuksja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie w Lidlu nawet nie szukają oni maja chęć posiadania, bo coś zostało rzucone. Jedna kobietka ściskała w ręce kurtkę, nawet jej nie oglądając i w końcu się jej spytałam czy ją bierze, bo ja mam taką samą męską tylko z zielonym wykończeniem, a ona miała z niebieskim i ta bardziej mi się podobała w rozmiarze 52 i ona dopiero się na kurtkę popatrzyła a jej koleżanka uświadomiła ją, że to męska... i mi ją oddała:) Po prostu nie ważne co ważne żeby chwycić:) A ja ostatecznie i tak wzięłam zieloną w rozmiarze 54 i trafiłam idealnie:D

      Usuń
  2. Nie byłam, bo właśnie słyszałam takie opowieści. ;) ale kiedyś z ciekawości pójdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomy, który też był z żoną i małym synem, przed wejściem wyciągnął telefon, włączył nagrywanie i powstał film pt: "Antoś synu, patrz tak było w czasach komuny"

      Usuń
  3. Pierwszy, cudowny!!! Jeżeli zapragniesz znów czegoś sutaszowego - rezerwuję go!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamotek cudny, Lidla z tej strony jeszcze nie znam. Może dlatego że nie czatowałam jakoś na nic konkretnego. Tylko maszyna do szycia mi uciekła bo kaski akurat w tym tygodniu nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja czatuje czasem... bo mój mąż w tym roku kurtki potrzebował, a tego typu kurtki w np GoSport kosztują ok 300zł i to dopiero po przecenie... a ja raczej oszczędna jestem i bardziej mnie cieszy wydanie 111zł:)

      Usuń
  5. ja kiedyś, zupełnie przypadkiem, weszłam do lidla jak była u mnie wyprzedaż wszystkiego do -50% (nie wiem z jakiej okazji). sobie możesz wyobrazić co się działo :D byłam tam trzeciego dnia wyprzedaży, półki wyczyszczone prawie do zera, a ludzie jak tłum zombie z obłąkanym wzrokiem snuli się między regałami.
    fajny ten zamotek, ale bardziej urzekła mnie włóczka z której korale są zrobione - kosmiczna taka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jest w pierwszym rzucie kurtek i akcesoriów narciarskich/zimowych na jesień i w pierwszym rzucie wiosennym akcesoriów rowerowych:) Polecam:D

      Usuń
  6. Lidl czyli wszytko w normie :)) odkąd pamiętam to tam się takie cyrki dzieją zresztą nie tylko tam... a naszyjniki śliczne :) pozdrawiam Viola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poniedziałki to ja mam samochód ale czasem A. odwożę i przed 8 w poniedziałki zawsze jest kolejka:)

      Usuń
  7. A lidl! No tak ... ja kiedyś pojechałam po ser a były kurtki dziecięce - Matuchno jak ja się cieszyłam że ja po ser!. Jesteś baaaardzo twórcza, gdybym ja umiała takie cuda robić (ach rozmarzyłam się) zazdroszczę umiejętności, ale tak zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z racji posiadania dziecka na dziecięce tez czasem poluje;)
      A Twoje dzieła też piękne! Byłam, widziałam:)

      Usuń
  8. A ja bardzo lubię lidl :-) A pewnie dlatego, że na takie dantejskie sceny nigdy nie trafiłam...
    Maszynę do szycia mam z lidla :-)
    Naszyjniki piękne :-)
    Cudne te kwadratowe korale :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo i jak oceniasz maszynę???
      Ja się czaiłam na nie, bo się dość często pojawiają, ale mam obawy, że ją zaraz zepsuje...
      Ja mam takiego starego Łucznika, ale on ma tak mało ściegów...

      Usuń
  9. Fajne korale i zamotka. O Lidlu słyszałam, nie doświadczyłam osobiście, ale wieść niesie, że jest ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o takich akcjach w Lidlu ale sama nigdy nie brałam w nich udziału :) Naszyjniki cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie trafiłam na taką akcje w lidlu. Musze się kiedyś wybrać- nie pamiętam kolejek za komuny. Zawsze nowe doświadczenie;)hihi
    Pierwszy naszyjnik śliczny!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja kolejki pamiętam i kartki i parę innych rzeczy też:)

      Usuń
  12. masz ogromny talent, sama próbowałam coś wydziergać i nici z tego wyszły :/ także podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja byłam kiedyś uczestnikiem takiego porannego wejścia do Lidla po ubranka rowerowe :-).
    Tak właśnie to wyglądało jak opisujesz. Udało mi się jednak kupić parę fajnych rzeczy, w dobrej cenie, dobrej jakości. Do dzisiaj mi służą. Wrażenia niezapomniane, ale ja dziecko komuny jestem, takie klimaty mi nieobce :))))
    A zamotek jest na rękę,tak? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO bo te pierwsze rzuty w sezonie są naprawdę dobrej jakości i cenowo naprawdę fajnie:)
      A zamotek naszyjny:)

      Usuń
  14. Ja pamiętam jak w lidlu miały być tańsze maszyny do szycia, jeszcze nie otworzyli, a tam już kolejka stała, a w sklepie! Dantejskie sceny normalnie! :)

    Zamotek cudny:)

    OdpowiedzUsuń
  15. świetne te naszyjniki Twoje :)
    Ja kiedyś próbowałam, ale coś mi szydełko i koraliki nie idą jakoś razem...

    co do Lidla to słyszałam opowieści o tym jak 'rzucają' towar i jak ludzie się 'rzucają' ale sama tego nie widziałam. Aż kiedyś wezmę wolne w robocie, żeby to zobaczyć chyba :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Matko kochana, ja do lidla wkraczam tylko na większe zapasowe zakupy (i czasem genialne lody na patyku w polewie z białej czekoladyyyyy, mniam!) i nie wiedziałam, ze takie dantejskie sceny sie tam odbywaja. ale czego sie spodziewac w tym naszym kraju... Ale ale, pierwszy anszyjnik super, z rockowym pazurem!

    OdpowiedzUsuń