Podglądacze:)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Parę zdjęć z jarmarku

Tym razem na jarmarku nie zrobiłam ani jednego zdjęcia...
Ale od czego mamy internet:)
Tak oto uradowana siedziałam i plotkowałam z MADEbyMADA
 .

A zdjęcie pochodzi z portalik24.pl, a klikając w link przeniesiecie się na mały artykuł, filmik i całkiem fajną galerie zdjęć:)
Kolejne zdjęcie to dalej ja i Mada nieustająco gderające:)


Tym razem zdjęcie zrobione przez Violę z Artystycznej Galerii Izerskiej
I na koniec prawie sama ja:) Dziecię to córka jednej z wystawiających się szklarek, a te dredy należą do prowadzącej galerię Violi:)
Od razu napiszę, że tak piękne zdjęcie zrobiła Mada
.

No i na koniec rarytas;) Filip pozwolił się nagrać. To jest utwór, który ćwiczy na egzamin:)

video

niedziela, 25 listopada 2012

Kolczyki i nie tylko

Nie pytajcie się o jarmark...
Tylu wystawców, że aż na balkonach byli...
Tylu ludzi, że aż tłum się zrobił...
Kupujących jak na lekarstwo...
Więc po jarmarku najnowsze kolczyki zostały wszystkie, oto one:







No i misiu się ostał:)
Miś jest brelokiem


sobota, 24 listopada 2012

Jarmark

Wyposażona między innymi w to co na zdjęciach zaraz wyruszam na jarmark:)
Jak co miesiąc, w ostatnią sobotę czekam na Was (tych co mają możliwość) w Kromnowie na Izerskim Jarmarku Rękodzieła i Sztuk Wszelakich:)
A czarno niebieska sowa zrobiona z włóczki od Gochy



piątek, 23 listopada 2012

czwartek, 22 listopada 2012

Misie szyte, misie dziergane

Ja tu się jeszcze nie żaliłam, ale do grudnia jeszcze parę dni a ja już świąt nie ogarniam...
I to wcale nie jest śmieszne!
Między szkołą podstawową, szkołą muzyczną, nawiedzonym dziadkiem czasami uda mi się wygospodarować czas na zarobienie na firmę...
Brakuje mi tak ok 6 godzin dodatkowych na dobę aby się wyrobić...
Ale już wiem jak zorganizować się za rok:) to już duży plus!
A dzisiaj pierwsze w tym roku szyte misie i pierwsze z tego tildowego wykroju:)



I jeszcze kolczyki Multibeads czerwone:)
Jedna już poleciały do mojej ulubionej Basiulki:*
Drugie te krótsze czekają aż ktoś je zapragnie mieć:)


SPA

W weekend byliśmy z mężem w SPA w Świeradowie (strasznie daleko od domu pojechałam) w hotelu Biały Kamień:) i powiem Wam, że w ogóle nie wypoczęłam jakby się mogło wydawać... a w nocy z soboty na niedziele to spać musiałam z mokrym ręcznikiem na głowie tak mi się łeb dawał we znaki... a tabletek pod ręką żadnych...
I nawet sobie nie wyobrażacie jak obydwoje zmęczeni po tym weekendzie byliśmy!
Żeby nie było jeszcze na głowę nie upadłam aby kupować taki weekendowy pobyt...
Po prostu moje rajdowe chłopaki na Rajdzie Karkonoskim wygrali voucher za najszybciej przejechany odcinek Zabobrze i tak oto Arek zrzekł się swojej części na rzecz mła osoby i pojechaliśmy:)


W moim zboczeniu dotyczącym hoteli, obsługi, wyglądu i wszystkiego razem mogłabym ten hotel na części pierwsze rozłożyć. Były plusy i minusy, ale o tym pisać nie będę:)
W pakiecie mieliśmy rytuał sauna-jakuzzi i po masażu: ja czekoladowym, mąż miodowym...
No i tu się strome schody zaczęły...
Bo ja jako fizjoterapeutka z dwuletnim doświadczeniem na hotelowym SPA (hotel 4 gwiazdkowy) w połowie już nie mogłam się powstrzymać i relaks się skończył i włączyła mi się analiza masażu...
Ogólnie zrobiłabym go lepiej...
Wiem przechwalam się ale tak mam! Nie lubię być masowana, chyba, że robi to ktoś kto masuje tak jak ja, czyli dobrze i tyle;P
A teraz parę zdjęć widokowych:)
A basen codziennie miał inny kolor podświetlenia co mi się podobało, bo na basen widok z okna mieliśmy:)







No i poczucie winy miałam, że szydełka nie zabrałam ze sobą...
....i tyle czasu zmarnowałam...
...to już chyba choroba??

środa, 14 listopada 2012

Zamówienie

Dzisiaj jako pierwsze na zdjęciach zamówienie:)
Dwa sówkowe naszyjniki plus gumeczki w kolorze fuksji
Szczegółowe zdjęcia zamieszczę na fb, gdyby ktoś chciał oglądać:)
Fioletowa sówka zrobiona z włóczki od Violi:)


Następnie dwa naszyjniki z włóczki bambusowej też od Violi:)
Te naszyjniki zaczęłam robić już jakiś czas temu, nawet to uwieczniłam na blogu, ale jakoś tak z wykończeniem było mi nie po drodze...



Z włóczki tej (w której tak na marginesie się zakochałam) dało się jeszcze "wykroić" kolczyki sówki i małą sówkę na brelok, ale jeszcze nie skończone, więc nie ma co pokazywać...
I jako ostatni dzisiaj naszyjnik, taki banalny z włóczki od Alicji
Moteczek był taki mikroskopijny i dało się zrobić tylko 4 koraliki, ale włóczka też przecudowna do przerabiania!


Misie z Pokrzywnika II

Kolejna porcja misiaków, które można nabyć w Pokrzywniku:)
Poprzedni zestaw misiowy już się rozszedł do nowych domków, co mnie bardzo cieszy:)


A tu już na miejscu z Babcią Marysią:)
 

No i zdjęcia portretowe:)
Niebieskiego i czerwonego nie ma bo już kiedyś były:)



A ten tu kolega poniżej zawiera w sobie odgosiowe resztki, czyli niekończącą się zieloną szpulę:)
 






niedziela, 11 listopada 2012

Losowanie

Tak wiem miało być wczoraj, ale ja byłam pod takim wrażeniem brafitterek, że totalnie mi to z głowy wyleciało...
Zapraszam na seans:)

video

Basiu gratuluje!

sobota, 10 listopada 2012

Lady Baba

Dosłownie za chwilkę jadę na spotkanie w Szklarskiej Porębie:)
Lady Baba to spotkanie dla kobiet przy kawie, 2-3 godzinne organizowane 2 razy w miesiącu.
Na spotkania przychodzą specjaliści z różnych dziedzin, była dietetyczka, optyk z oprawkami, stylistka...
Tym razem będą dwie Bra-fitterki, czyli krótko mówiąc dobieramy biustonosze:)
Kto z okolic to zapraszam!
Jeszcze zdążycie!
Spotkanie zaczyna się o 17 w pubie Kredens
Ja też tam będę ze skromną ekspozycją mojej biżuterii
Zabieram ze sobą sówki:)
Zapraszam!



wtorek, 6 listopada 2012

I znów nici z tego...

...czyli krótko mówiąc znowu nie zostałam milionerką... buuu...
Ale jest jeszcze nadzieja mąż nie sprawdził swojego kuponu, zrobi to w czwartek jak wróci ze stolicy:)
A dzisiaj mam kolczyki do pokazania:)
Pojedyncze zdjęcia na fb zamieszczę, więc zapraszam



A teraz idę dalej dziergać misie:)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Na szyje zrobione:)

Dzisiaj byłam w Lidlu przed 8 rano aby kupić kurtkę mężowi....
Byłyście kiedyś w Lidlu jak jest coś godnego uwagi z samego rana???
No jakaś masakra!
Tabun ludzi wpada do sklepu, jak za komuny dosłownie, wrzuca wszystko co wpadnie w łapy (w większości ubrania) i  jak zwierzęta szamocze się o dany rozmiar rzeczy...
A przy koszykach stają ci, którym nie udało się dobiec w pierwszym rzucie i czatują co kto zwróci po przymierzeniu np. przy lodówkach mięsnych...
Na szczęście udało mi się ZDOBYĆ kurtkę dla męża w odpowiednim rozmiarze:)
A rękodzielniczo dzisiaj zamotek w czarnym kolorze ze złotymi kuleczkami i naszyjnik wykonany z włóczki odgosiowej:)
I zrobię, każdej z moich dobrych duszyczek stronę tak dla siebie, żebym pamiętała co dzięki nim zrobiłam:)